... dzisiejsze czasy to jakaś masakra mówiąc językiem młodzieżowym... ostatnio bardzo spodobało mi się stwierdzenie mojego Syna kiedy bezsensownie wrzeszczałam na niego (że bezsensownie - to dotarło do mnie po chwili ale coś nie wypadało przestać), że to co mówię do niego to sam SPAM, a chyba zdaję sobie sprawę co sama osobiście z tym robię w np. poczcie email ... Syn - Jakub - ma 14 lat, druga klasa gimnazjum - wiek cokolwiek trudny, ale z ręką na sercu wielokrotnie łapię się na tym, że kurczę sama też taka byłam, tak mówiłam, robiłam itp. i jakoś na ludzi wyrosłam ... więc dyskutujemy namiętnie dochodząc do porozumienia ostatecznie ... mądry i rozsądny chłopak - cieszę się, że potrafi bronić swojego zdania, ale, że przekonany potrafi je też zmieniać - wielbiciel komputera, internetu, muzyki hm ... metalovej, której najchętniej słucha przez słuchawki więc ja ją też nadal lubię - bo nie słyszę :-), kopie piłkę i ostatnio bywa na siłowni ... Córka - Aleksandra lat 12 - szósta klasa podstwówki - nastolatka dzisiejszych czasów pełną gębą - kosmetyczka Oli jest lepiej wyposażona niż moja - jak coś mi z kosmetyków "ginie" - zawsze wiadomo gdzie tego szukać ... Ola uwielbia pochłanianie książek - zwłaszcza nocami (i jak mam krzyczeć skoro ja nadal z tego nie wyrosłam ?) - mądra dziewczynka i kochana bałaganiara - nieład artystyczny w jej pokoju potrafi zdumiewać nawet ją samą - zawsze jest zdziwiona kto jej tak bałagani ... pięknie rysuje i maluje ... Mąż - wielbiciel sportu w wersji TV ,,, wielbiciel gór i turystyki górskiej, nauczyciel młodzieży w liceum i szef tegoż liceum...praca z młodzieżą to jego pasja, a zarządzanie - obowiązek .... Ja ... hm ... pracuję i marzę o emeryturze - ostatnio doszłam do wniosku, że powinno być odwrotnie - do pracy powinno się iść w wieku 60 lat - dzieci odchowane, stabilizacja osiągnięta, świat zwiedzony, ogród wypielęgnowany i można brać się do roboty ... a tak - jak dożyję tej emerytury to życ mi sie już nie będzie chciało.... uwielbiam czytać książki - ostatnio zapisałam sie ponownie do bilbioteki miejskiej - to był impuls - zapach tych książek przypomniał mi dzieciństwo i czasu beztroskiej szczęśliwości - mam zamiar poprzez bibliotekę do nich wracać - na widok niektórych tytułów aż mnie ścisnęło - książki Pani Siesickiej - jak ja je uwielbiłam czytać - muszę Oli podsunąć - bardzo jestem ciekawa jej reakcji - chociaż po tym ja dwa razy połknęła sagę "Zmierz" nie wiem czy nie usłyszę - nudneeeee .... ja właśnie połykam ksiązki polecone mi przez Panią Bibliotekarkę - Zofii Nurowskiej "Imię Twoje", "Dwie miłości" i "Powrót do Lwowa" - losy Amerkanki, która w 2001 roku trafia do Lwowa w poszukiwaniu zaginionego męża - naukowca - skończyłam wczoraj I tom - polecam, oprócz czytania - lubię prace w ogrodzie na którą mam tak mało czasu, że ogród praktycznie żyje swoim własnym życiem, lubię gotować i piec - pewnie jakieś moje osobiste rozwiązania tu zamieszczę ... No i główna bohaterka naszego domu - Mika
- dziewczynka golden retriever z hodowli Pani Anety Tyl (dzięki której tu jesteśmy) http://www.tuskulum.republika.pl/htm/hodowla.htm ... Mika zamieszkała z nami 02 września 2011 roku :-) .... i nasze codzienne życie stało się jedną wielką wariacją ... :-) ale o wariacjach dnia codziennego w następnym poście :-) ... muszę odpocząć po weekendzie :-)

He, he... ja też słucham metalu i wychowałam się na ekstremalnych jego formach :-) I chyba wyrosłam na ludzi, chociaż tak szczerze mówiąc, to zeszłam na psy :-)))
OdpowiedzUsuńTuskulańskie dziecko :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy!
Spotkaliśmy się w momencie jak odbieraliście
Państwo Mikę z Zapusty.